poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 4

4 KOMENTARZE=DALEJ 
ZOBACZCIE NOTKE POD ROZDZIAŁEM :)
Okey.-odpowiedziałam.
Wujek wziął moje walizki i ruszyliśmy do jego białego Porsche Panamera.
 Szybko zajęłam miejsce pasażera,a wujek kierowcy. Jechaliśmy około 10 minut. Gdy wjechaliśmy na podjazd olbrzymiej willi.
Pierwszy raz widziałam tak piękny dom o ile można go tak nazwać.
 Wysiadłam z samochodu i od razu naskoczyła na mnie Amanda krzycząc : BROOK!!!!!
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Chciałam się od niej oderwać, ale trzymała mnie tak mocno jakby
miała mnie zaraz udusić. Stałam w bezruchu jakieś 5 minut. Gdy w końcu dziewczyna zeszła ze
mnie. Weszliśmy do domu, przywitałam się z ciocią, która tuż po tym zaprowadziła mnie do
mojego nowego pokoju. Otworzyłam drzwi i moja szczęka automatycznie opadła ku ziemi. Pokój
był wprost przepiękny cały biały (to był mój ulubiony kolor) z wielkim łóżkiem na środku.

Stałam z nie dowierzaniem ponad 15 minut. Ciocia chyba myślała, że mi się nie podoba bo spytała:
-Nie podoba ci się? Jeśli coś jest nie tak to powiedz. Zmienimy Ci pokój lub sama go sobie umeblujesz.
-Ciociu skąd Ci to wgl przyszło do głowy?! Ten pokój -pomyślałam- jest jak z moich snów.- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Uff... Już myślałam, że jest z nim coś nie tak. Ale cieszę się, że Ci się nie podoba.- odpowiedziała przytulając mnie.
Przez chwilę poczułam się jak w uścisku mamy, Której niestety już ze mną nie było. Łzy zaczęły
płynąć mi po policzkach. Ciocia chyba to poczuła, bo pocałowała mnie w czoło i powiedziała:
-Wszystko będzie dobrze skarbie. Masz nas, my Ci zawsze pomożemy.
-Wiem ciociu, wiem, ale nadal nie mogę się z tym pogodzić, że nie ma ich już ze mną. Ale dziękuję, że
jesteście przynajmniej będę miała z kim porozmawiać i nie będę z tym sama.
-Słonko my zawsze będziemy przy tobie.- przytuliła mnie i wyszła.
Za to właśnie ją kocham. Zawsze umie pocieszyć.
Gdy ciocia wyszła zamknęłam drzwi od pokoju i rozpakowałam swoje rzeczy. Miałam ich sporo więc
zeszły mi jakieś 4 godziny. Po rozpakowaniu się do pokoju wbiegła Amanda wołając mnie na kolację.
Zeszłam razem z nią do jadalni, w której siedział już wujek z ciocią. Przed zjedzeniem posiłku
pomodliliśmy się (modlitwa przed posiłkiem to taka nasza rodzinna tradycja)  Na kolację była sałatka z tuńczykiem i makaron z pesto. Zjadłam ze smakiem.Po 10-ciu minutach podziękowałam za posiłek, wstałam od stołu i poszłam do swojego pokoju.Od razu ruszyłam pod prysznic, bo była już 22:00, a jutro mam swój pierwszy dzień w nowej szkole.Prysznic zajął mi jakieś 15 minut. Czysta i pachnąca wyszłam z łazienki.
Byłam strasznie zmęczona więc nastawiłam tylko budzić i położyłam się do łóżka. Natychmiast odpłynęłam w krainę snów...

                                                                         ~ ~ ~ 
           Ciekawe jaki będzie pierwszy dzień w szkole Brooklyn :) Może Brook pozna nowych przyjaciół...
                                       Bardzo dziękuję za wszystkie wyświetlenia i komentarze :*
                                                                 Do następnego :*
(jeśli ktoś chce żeby go informować o rozdziałach to niech napisze w komentarzu adres e-mail lub nazwę tt)
                                     

3 komentarze: