- Cześć. -powiedziałam z uśmiechem i usiadłam przy stole.
- Cześć. -usłyszałam odpowiedź i zabrałam się do jedzenia. Wzięłam dwa naleśniki polane czekoladą i je zjadłam.
- Idę na górę przygotować się do szkoły. -powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów prowadzących do mojego pokoju. Wzięłam z garderoby ubrania do szkoły i weszłam z nimi do łazienki. Rozebrałam się, włosy związałam w kok i weszłam do kabiny prysznicowej. Szybko się odświeżyłam i wyszłam. Ubrałam się, włosy rozpuściłam i zostawiłam w ich naturalnym stanie. Wyszłam z łazienki , wzięłam torbę z książkami do której schowałam telefon i portmonetkę. Zeszłam na dół i podeszłam do Amandy.
- To jak idziemy? -zapytałam ucieszona.
- Jasne. -odparła Amanda.
Miałyśmy już wychodzić z domu gdy usłyszałyśmy głos wujka.
- Amanda pilnuj Brok! -powiedział i się zaśmiał.
- Dobrze, dobrze będzie wszędzie chodziła ze mną, no oprócz toalety. -zaśmiała się i wyszłyśmy z domu. Szłyśmy około 15 minut gdy ujrzałam duży budynek.
- To...to nasza szkoła? -zapytałam Amandy.
- Tak, duża co nie? -zaśmiała się i weszłyśmy do budynku. Rozglądałam się po korytarzach gdy nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Uważaj trochę co? -powiedział zdenerwowany.
- Dobra, nic Ci chyba się nie stało.
- Może i nie, ale patrz, żeby tobie nic się nie stało. -powiedział i się zaśmiał.
- Dobra Justin spierdalaj od niej. -wtrąciła się Amanda i pociągnęła mnie pod salę gdzie miałyśmy mieć lekcję chemii. Weszłam z Amandą pod klasę i zobaczyłam, że Justin siedzi w ławce z jakimś chłopakiem. * No tego mi jeszcze brakuje, żeby Justin był ze mną w klasie. * Chłopaka który siedział, z Justinem kogoś mi przypomina.
- Ej, Amanda kto to jest ten chłopak co siedzi z tym..no Justinem -zapytałam cicho, żeby pani nie usłyszała.
- Harry. -odpowiedziała i się na niego spojrzała.
Wiedziałam, że go skądś kojarzę to ten sam chłopak co siedział koło mnie w samolocie. Lekcje minęły szybko i za nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Brook idziemy teraz na Lunch i od razu poznam Cię z moją paczką, bo oni uczą się w innej klasie. -powiedziała Amanda na co się tylko uśmiechnęłam. Weszliśmy na stołówkę i podeszliśmy do stolika przy którym siedziały 3 dziewczyny i 4 chłopaków.
- Siemanko, poznajcie moją siostrę Brooklyn. -powiedziała do grupki osób na co odpowiedzieli cześć i po kolei mówili swoje imiona. Zauważyłam, że Amanda podeszła i na przywitanie pocałowała niebieskookiego szatyna. * Amanda ma chłopaka? To do niej nie podobne, zawsze była miłą i spokojną dziewczyną*
- O czym tak myślisz Brook? - zapytała Amanda przytulając Richarda.
- O niczym. -powiedziałam i zaczęłam jeść lunch. Po 20 minutach zadzwonił dzwonek na naszą ostatnią lekcję czyli polski. Poszłyśmy pod klasę i usiadłyśmy w ławce. Był to mój ulubiony przedmiot więc siedziałam i słuchałam uważnie nauczycielki. Gdy dzwonek zadzwonił razem z Amandą wyszłam ze szkoły i zobaczyliśmy, że stoi wujek w swoim porsche. Wsiadłyśmy do niego a on oznajmił, że zabiera nas na zakupy do centrum handlowego. Ucieszone jechałyśmy i po 15 minutach byłyśmy na miejscu. Chodziłyśmy ze sklepu do sklepu i kupowałyśmy ubrania. Po dwóch męczących dla wujka godzinach wyszłyśmy z C.H z rękoma pełnymi toreb. Wsadziłyśmy wszystko do bagażnika i pojechaliśmy do domu. Gdy byliśmy pod domem wyciągnęłyśmy z bagażnika torby z zakupami i weszłyśmy do domu.
- A co wy centrum handlowe okradłyście? -zapytała ciocia i zaczęła się śmiać.
- Tato zabrał nas na zakupy po szkole. Teraz idziemy to wszystko rozpakować. -powiedziała Amanda i poszłyśmy do swoich pokoi. Rozpakowywanie toreb zajęło mi około godziny. Usłyszałam jak ciocia woła nas na kolację więc zeszłam na dół i usiadłam przy stole. Po chwili przyszła Amanda i zaczęliśmy jeść.
- Dziewczynki jak zjecie to nie odchodźcie od stołu, razem z mamą chcemy wam coś powiedzieć. -powiedział wujek i kończył jeść. Zrobiłyśmy to samo i czekałyśmy na wiadomość od wujka i cioci.
- Więc tak, Brooklyn będziemy starali się o adopcję dla Ciebie i będziesz naszą córeczką. -powiedziała ciocia i mnie przytuliła.
- Dziękuję. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że mam was. -powiedziałam przez łzy w oczach.
- Idźcie odrabiać lekcje i się połóżcie, bo jutro macie do szkoły. -powiedział wujek. Razem z Amandą wstałyśmy od stołu i poszłyśmy do swoich pokoi. Wzięłam torbę z książkami i odrobiłam pracę domową z matematyki i polskiego, bo więcej nic nie miałam zadane. Spakowałam lekcje na jutro, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się wykąpać. Nalałam gorącej wody, rozebrałam się i weszłam do wanny zanurzając się w wodzie. Po 40 minutach woda robiła się chłodna więc umyłam ciało truskawkowym żelem a włosy rumiankowym szamponem. Wyszłam z wanny, owinęłam się ręcznikiem i spuściłam wodę. Wytarłam ciało i włosy po czym się ubrałam w piżamę. Opłukałam wannę z piany i wyszłam z łazienki. Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam, że mam nieodczytaną wiadomość.
* Od Amanda *
HUUG ; C
Odłożyłam telefon i pobiegłam do pokoju Amandy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam ją całą zapłakaną.
- Co się stało ? - powiedziałam smutna.
- Richard on...on ze mną zerwał.-powiedziała jąkając się przez płacz.
- Nie przejmuj się kochanie. - przytuliłam ją do siebie i pozwoliłam aby wypłakała mi się.
- Weź i się nie przejmuj po pół rocznym związku zerwał, bo mu się Sindy spodobała.
- To ta blondi z naszej klasy? -zapytałam z "wywalonymi gałami" Amandy.
- Tak to ten plastik. -powiedziała jeszcze bardziej płacząc.
- Nie płacz, jutro ją zjedziemy zobaczysz ! -powiedziałam próbując ją pocieszyć.
- Dziękuję, że jesteś nie wiem co bym zrobiła jak bym nie miała takiej siostry. -powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
- Nie dziękuj, zawsze mogłaś na mnie liczyć. Teraz spróbuj zasnąć, jutro rano musimy wstać a jest już po dwudziestej drugiej. -powiedziałam i wyszłam z pokoju Amandy. Położyłam się na swoim łóżku i zasnęłam.
*~*
Rano obudził mnie ten sam dźwięk co każdego ranka. Wyłączyłam go i szybko pobiegłam do pokoju Amandy.
- Jak się czujesz? -powiedziałam przytulając ją.
- Nie za dobrze. -powiedziała Amanda ze łzami w oczach.
- Nie płacz, idź się umyj i ubierz. -powiedziałam i wyszłam od Amandy ruszając w stronę swojego pokoju. Wzięłam z garderoby ubrania i poszłam do łazienki. Po 20 minutach zeszłam i usiadłam przy stole. Na śniadanie były tosty z serem które bardzo mi smakowały. Gdy zjadłyśmy wzięłyśmy torbę i wyszłyśmy z domu.
- Mam plan co powiem na w-f do Sindy. -powiedziałam i się zaśmiałam.
- Co powiesz tej dziuni? -powiedziała z uśmiechem Amanda.
- Zobaczysz w szkole, masz szczęście że w-f jest pierwszy.
Weszłyśmy do szkoły i ruszyłyśmy w stronę szatni aby się przebrać. Sindy stała już przebrana w swoje różowe spodenki, białą bluzkę i kilo tapety na buzi. Nie zwracając uwagi na nią przebrałyśmy się i poszłyśmy na salę. Na rozgrzewkę musiałyśmy biegać 3 kółka sali.
- Ej, Sindy może nie biegaj tyle bo się spocisz i tapeta z mordy ci spłynie. -powiedziałam i wszyscy zaczęli się śmiać. Podeszłam do Amandy i przybiłam jej piątkę.
- Boli Cię to, że Richard zerwał z twoją siostrzyczką dla mnie? -powiedziała chytrze.
- Mnie nie boli, ale zaraz Ci morda zaboli. -powiedziałam i uderzyłam ją w twarz z pięści. Sindy zaczęła beczeć a łzy zmywały jej puder z twarzy.
______________________________________________________Heej ;3 Będę pisała rozdziały z Kasią :D Ten napisałam ja mam nadzieję, że wam się podoba.
Nowy rozdział będzie w piątek napisany przez Kasię, a teraz dam wam zdjęcia Richarda i Sindy. Te gwiazdki czerwone oznaczają moje myśli.
~ Bertina
SINDY
RICHARD


Świetne :D nie mg doczekać się co dalej *-* to opowiadanie uzależnienia ^^
OdpowiedzUsuńCudowneee opowiadanie *.*
OdpowiedzUsuńTrzymajcie tak dalej <3
Jesuuu to takie... nie da się opisać uczuć towarzyszących czytając takie piękne opowiadanie :3
OdpowiedzUsuń