Justin popatrzył się na mnie z taką wrogością w oczach. I tak po prostu uderzył mnie w policzek. Momentalnie zaczęły płynąć mi łzy. *Justin stał jak słup soli nawet nie przeprosił nie wiem co jest z nim nie tak. * Szybko wybiegłam z tego schowka i skierowałam się w stronę łazienki. Amanda chyba mnie zauważyła bo od razu wbiegła za mną. I zaczęła mnie dopytywać :
-Brook co ci się stało?! Kto ci to zrobił?!
-To Jus..tin . Uderzył mnie z całej siły w policzek. - odpowiedziałam z łzami w oczach
-Co za gnojek!!! Niech ja go tylko dorwę!!! - powiedziała zirytowana
-Amanda spokojnie. - powiedziałam
Ona chyba tego nie usłyszała, bo wybiegła z toalety jak postrzelona. * Szczerze bałam się co ona może zrobić, bo jeśli chodzi o sprawy rodzinne to jest nieobliczalna* Szybko wybiegłam z łazienki i w oddali ujrzałam moją siostrę, która właśnie zaczęła okładać Justina pięściami. Należało mu się to, ale nie chciałam żeby Amanda miała kłopoty. Dlatego szybko do nich podbiegłam i oderwałam ją od Justina. Ona strasznie się wyrywała, ale ja powiedziałam jej tylko:
-Amanda zostaw tego dupka. NIE WARTO - podkreśliłam
Justin posłał mi złowrogie spojrzenie. Ale ja go zignorowałam. *Myślałam, że jest inny niż ludzie mówią, a mówili o nim same najgorsze rzeczy. Na początku myślałam, że jest nawet miły. Ale to są tylko te pieprzone pozory. Nadal nie mogę uwierzyć, że mnie uderzył. Jak on tak mógł. Już nigdy się do niego nie odezwę.*
Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek na lekcje. Miałam teraz historię i jak na złość miałam ją z Justinem. Ale to nic dam sobie radę. Pospiesznie ruszyłam do szafki po potrzebne książki i skierowałam się do sali 213. Pod salą stał już pan Bieber i jego paczka. Czułam ich wzrok na sobie, ale w tym momencie miałam to gdzieś. Widziałam jak do klasy zbliża się pan Quin. Nawet cieszyłam się z tego, że mam lekcje właśnie z nim. Już po 10 minutach lekcji musiał przesadzić Justina do mnie, bo ten gnojek gadał z Harrym. * Kurwa, czemu akurat z nim? *
- Co robisz dziś po szkole? -zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Na pewno nic związanego z Tobą gnojku. -powiedziałam i przez resztę lekcji nie zwracałam uwagi na Bieber'a. Zadzwonił dzwonek i razem z Amandą ruszyłam w stronę stołówki. Usiadłyśmy przy oddzielnym stoliku i jadłyśmy spaghetti. Niespodziewanie usłyszałyśmy gry do wszystkich przychodzi wiadomość w tym samym czasie. Razem z Amandą wyciągnęłyśmy telefony i przeczytałyśmy wiadomość.
* Od Rick *
Domówka dziś o 19:30 na Will street !
- Amanda idziemy? -zapytałam.
- Jasne, chociaż się odstresujemy.
- A ciocia i wujek nam pozwolą ? -zapytałam zaniepokojona.
- Rick jest synem ich przyjaciół więc luz. -odpowiedziała na spontanie i kończyłyśmy jeść lunch. Po 20 minutowej przerwie zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję czyli matematykę. Weszliśmy do klasy, przywitaliśmy się z nauczycielką i wyjęliśmy książki.
- Wyciągamy karteczki. -powiedziała starsza kobieta. * Ja pierdole nic nie umiem. Jak dostanę pałę to nie zdam. *
- To jest łatwa kartkówka więc powinniście ją napisać minimum na dwójkę. -dodała po czym skończyła rozdawać kartki na których były zadania i stanęła przy tablicy zapisując temat. Kartkówka tak jak mówiła pani była łatwa więc nie powinnam dostać jedynki, a przynajmniej trójkę. Po 5 minutach pani zebrała kartki i wróciliśmy do lekcji która szybko minęła i zadzwonił dzwonek. Razem z Amandą wyszłam ze szkoły i szłyśmy w stronę domu. Po 15 minutach byłyśmy na miejscu. Przywitałyśmy się z ciocią i wujkiem.
- Czeeść. -powiedziałam i padłam na kanapę w salonie. Amanda usiadła obok mnie i zaczęła rozmowę z rodzicami.
- Mogłybyśmy dzisiaj pójść na małą imprezkę do Rick'a? - zapytała Amanda robiąc słodką minę.
- Nie ma sprawy, tylko przed drugą widzę was obie w domu. -powiedział wujek Max a my poszłyśmy do swoich pokoi się przygotowywać, bo była 16:49. Weszłam do swojego pokoju i od razu zaczęłam grzebać w szafie, bo nie wiedziałam co wybrać. Po 10 minutach zastanawiania się postanowiłam wybrać ten strój. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam sukienkę i buty. Do tego lekko się pomalowałam a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół i zobaczyłam siedzącą na kanapie Amandę.
- Gotowa? -zapytała.
- Jasne, możemy wychodzić tylko wezmę telefon i klucze do torebki. -powiedziałam i po 5 minutach byłyśmy już w samochodzie. Po 30 minutowej jeździe byłyśmy na miejscu. Zaparkowałyśmy Amandy ferrari i wszyscy skierowali wzrok na nas. Czułam się trochę skrępowana, ale przy Amandzie wrzuciłam na luz i weszłyśmy do środka. Wszyscy bawili się już w najlepsze więc razem z siostrę postanowiłyśmy iść na parkiet. Akurat szła moja ulubiona piosenka przy której dałam się porwać muzyce i tańczyłam w rytm. Poczułam, że ktoś łapie mnie w biodrach i szepcze do ucha "Wiedziałem, ze się spotkamy". Gwałtownie się odwróciłam i ujrzałam...
________________________________________
Kogo mogła ujrzeć Brook? Co zrobi gdy zobaczy osobę której nienawidzi ? Dowiecie się w kolejnym rozdziale naszego opowiadania. Mam nadzieję, że się podoba. Początek napisała Kasia, bo kompletnie nie wiedziałam co pisać. Zapraszam na bloga : )
CZYTASZ = KOMENTUJESZ : )
~ Bertina
Fajne
OdpowiedzUsuńŚwietny :*
OdpowiedzUsuńBoskie *.* Uwielbiam to czytać ! ~Ola
OdpowiedzUsuńZajebiste *-* kiedy nn ?
OdpowiedzUsuńkocham <3
OdpowiedzUsuńnapewno to byl Justin :D
OdpowiedzUsuń