niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 6

KAŻDY KOMENTARZ TO MOTYWACJA DO NOWEGO ROZDZIAŁU :) 

 Sindy zaczęła beczeć a łzy zmywały jej puder z twarzy. Gdy Pani Rusher wyszła z magazynu od razu zapytała blondi co się stało. 
- Sindy, dlaczego płaczesz? Ktoś Ci coś zrobił? -zapytała zaniepokojona.
 - Nic się nie stało proszę pani. Sindy po prostu się wywaliła.
 - No dobrze. W takim razie Sindy usiądź na ławce a wy rozwieście siatkę i podzielcie się na dwie drużyny.
- Dobrze prze pani - odpowiedziałam z łobuzerskim uśmiechem.
Chłopcy błyskawicznie rozwiesili siatkę. A my zaczęłyśmy dzielić się na drużyny. W drużynie byłam razem z Justinem, Harrym i Richardem.Akurat wyszło tak, że byłam sama z chłopakami w drużynie, ale mi to nie przeszkadzało. * Lubię grać w siatkówkę. Muszę popisać się przed Justinem. Zaczyna mi się podobać* Gra zaczęła się spokojnie. Słyszałam jak chłopacy mówili coś na mój temat i Justin cały czas się na mnie gapił. Nie zauważył lecącej piłki i dostał prosto w twarz. Harry podał mu rękę i Justin wstał z podłogi.
 - Na przyszłość nie patrz się tak na Brook, bo gorzej dostaniesz. -zaśmiał się Harry i wróciliśmy do gry.  
Wf  skończył się 5 minut później.
Po dzwonku szybko ruszyłam do szatni, aby przebrać się w normalne ciuchy. Razem z Amelią po 5 minutach wyszłyśmy z szatni i ruszyłyśmy pod salę od historii. Usiadłyśmy pod drzwiami klasy i napiłam się wody. Zobaczyłam, że z zakrętu wychodzi Bieber z Harrym bez koszulki. Tą wodę co miałam w buzi wyplułam na ziemię ze zdziwienia, że mają takie wyrzeźbione klaty. Długo się nie napatrzyłyśmy, bo pani Blown kazała im założyć bluzki. Zdziwiło mnie to, bo Bieber usiadł koło mnie a Harry koło Amelii.
 - Brook nieźle grasz. Może razem z Amandą zapiszecie się na trening siatkówki? Codziennie na 16 do 18? -zapytał uśmiechnięty Justin. 
 - Zastanowimy się. -burknęłam. 
- Czemu jesteś taka niemiła?
 - A ty wczoraj byłeś miły dla mnie? -zapytałam z chytrym uśmieszkiem.
- Wczoraj byłem głupi. Przepraszam. - odpowiedział robiąc minę szczeniaczka.
-Przeprosiny przyjęte. A teraz nie rób już tej miny. - powiedziałam
-Coś ci się nie podoba? - powiedział zdenerwowany
-Ta mina mi się nie podoba. Wglądasz jak PEDO Justin. - podkreśliłam
-Jaki ci pedo?! Ja jestem stu procentowym facetem. - odpowiedział wkurzony
-Dobra , dobra już się nie złość Bieber. 
Każdy zaczął się śmiać oprócz pana Biebera. Justin nieoczekiwanie wstał i pociągnął mnie za nadgarstek. *Szczerze wystraszyłam się go trochę, nagle stał się taki agresywny. * Zaciągnął mnie do jakiegoś schowka na szczotki. Przygwoździł
 do ściany i zaczął rozmowę:
-Mała uważaj co mówisz. Bo może to się źle dla ciebie skończyć rozumiesz?! 
-Dobra rozumiem. Ale nie rozumiem jednego. - powiedziałam zirytowana
-Czego ty nie rozumiesz ? - powiedział zaciekawiony
-Ciebie, a konkretniej twojego zachowania. - odpowiedziałam
-Ja zachowuję się jak najbardziej normalnie. A jeśli ci coś nie pasuje to już nie mój problem. - powiedział z uśmieszkiem
-Yghm - westchnęłam
Justin popatrzył się na mnie z taką wrogością w oczach. I .......

___________________________________________________________________________________
Hej :) 
Rozdział był pisany w większości przeze mnie,a Bertina pomagała mi tylko w niektórych momentach :)
Mam nadzieję że się podoba :) Jeśli chcecie szybciej 7 rozdział to komentujcie :) / Kasia

KAŻDY KOMENTARZ TO MOTYWACJA DO PISANIA DALEJ

 





6 komentarzy:

  1. Jest super. Czekam na kolejny ^.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju musiałaś przerwać akurat w tym momencie?! ;-; ale i tak to kocham <3 i dodaj szybko nexta bo nie wytrzymam!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dalej! Dalej! Dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Iiii pocalowal hahaha. Chce byc jasnowidzem :D a rozdzial super <3

    OdpowiedzUsuń